ROK SZKOLNY 2025/2026


Jak zmotywować dziecko do nauki?

Wielkimi krokami zbliża się moment, na który wiele dzieci czeka z ekscytacją, a rodzice z nutą wzruszenia – starszaki już niedługo rozpoczną swoją szkolną przygodę. Przed nami jeszcze wakacje – czas odpoczynku, swobody i ładowania baterii. To jednak także doskonała okazja, by spokojnie przyjrzeć się temu, jak wspierać dziecko w rozwoju i budowaniu motywacji. Warto pamiętać, że nie dotyczy to wyłącznie przyszłych uczniów – te wskazówki są uniwersalne i przydadzą się każdemu rodzicowi, niezależnie od wieku dziecka.

Zanim zaczniemy zachęcać dziecko do nauki czy nowych aktywności, warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Czy dziecko łatwo odnajduje się w nowych sytuacjach, czy potrzebuje więcej czasu na adaptację? Jak reaguje na sukcesy i trudności? Czy lubi rywalizację, czy raczej jej unika? A może z ciekawością podejmuje nowe wyzwania? Odpowiedzi na te pytania pomogą dobrać sposób wsparcia dopasowany do jego indywidualnych potrzeb.

Równie istotne jest dostrzeżenie mocnych stron dziecka, jego zainteresowań i pasji. Warto zastanowić się, jak radzi sobie z zapamiętywaniem nowych treści, jak reaguje na oceny oraz czy potrafi skupić się na zadaniu. Czy łatwo się zniechęca, czy raczej konsekwentnie dąży do celu? Kiedy najchętniej się uczy i co sprzyja jego koncentracji? Świadomość tych elementów pozwala nie tylko lepiej wspierać dziecko, ale także budować z nim dobrą relację.

Nie bez znaczenia jest sposób, w jaki komunikujemy się z dzieckiem. Jeśli zależy nam na jego rozwoju i poczuciu własnej wartości, warto unikać:
– straszenia konsekwencjami,  
– oceniania i karania,  
– obiecywania nagród w zamian za wyniki,  
– porównywania z innymi dziećmi,  
– bezwarunkowego stawania po stronie dorosłych.

Choć często robimy to w dobrej wierze, takie komunikaty nie wspierają wewnętrznej motywacji dziecka. A to właśnie ona jest kluczowa – to dzięki niej dziecko uczy się, rozwija i podejmuje wyzwania z własnej potrzeby, a nie pod presją. Wielu rodziców sięga po pochwały, chcąc w ten sposób zachęcić dziecko do działania. Pochwała to komunikat, w którym oceniamy jego zachowanie, osiągnięcia lub cechy. Jednak ich nadmiar może sprawić, że dziecko zacznie działać głównie po to, by zdobyć uznanie. W efekcie może unikać sytuacji, w których nie ma pewności, że zostanie docenione.

Dlatego warto sięgać po komunikaty, które zamiast oceny wyrażają nasze odczucia i spostrzeżenia. Tak zwane komunikaty „JA” pozwalają budować relację opartą na szczerości i zaufaniu.

Przykładowo:
– „Cieszę się, widząc, ile pracy włożyłeś w to zadanie”,  
– „Doceniam twoje zaangażowanie”,  
– „Jestem pod wrażeniem twojej wytrwałości”,  
– „Sprawia mi radość obserwowanie twoich postępów”.

Takie słowa nie oceniają dziecka, lecz pokazują jego znaczenie i wysiłek. Dzięki temu wspierają rozwój wewnętrznej motywacji i poczucia własnej wartości – czego każde dziecko potrzebuje, niezależnie od tego, czy dopiero zaczyna szkołę, czy jest już na dalszym etapie edukacji.

 

Źródło: https://www.superkid.pl/jak-zmotywowac-dziecko-do-nauki 


Zabawy sensoryczne z wykorzystaniem prostych materiałów domowych

Dzieci uczą się świata wszystkimi zmysłami – dotykiem, wzrokiem, węchem, słuchem i smakiem. Dlatego zabawy sensoryczne są tak ważne dla ich rozwoju. Wspierają kreatywność, rozwijają zdolności poznawcze, a także pomagają wyciszyć emocje. Co najważniejsze, wcale nie trzeba kupować drogich pomocy edukacyjnych – wystarczy rozejrzeć się po mieszkaniu. Poniżej znajdziesz kilka prostych i sprawdzonych pomysłów na zabawy sensoryczne, które możesz przygotować wspólnie z dzieckiem.

  1. Magiczny ryż i makaron

Do miski wsyp ryż lub makaron, a następnie dodaj kilka kropel barwnika spożywczego rozpuszczonego w wodzie. Po wysuszeniu powstaną kolorowe materiały do przesypywania, dotykania i układania wzorów. Dziecko może chować w ryżu drobne przedmioty i szukać ich palcami.
Co rozwija? Zmysł dotyku, koordynację ręka – oko oraz cierpliwość.

  1. Domowa ciastolina

Z mąki, wody, soli i odrobiny oleju można w kilka minut wyczarować domową masę plastyczną. Jeśli dodasz barwnik lub przyprawy (np. cynamon, kakao), ciastolina zyska dodatkowe walory zapachowe. Dzieci uwielbiają ugniatać, wałkować i lepić rozmaite kształty.
Co rozwija? Sprawność manualną, kreatywność, wyobraźnię przestrzenną.

  1. Butelki sensoryczne

W przezroczystych butelkach po napojach można zamknąć prawdziwy świat odkryć. Wlej wodę i olej, dodaj brokat, koraliki, guziki czy drobne zabawki. Dziecko może potrząsać butelką, obserwować ruch przedmiotów i porównywać różne efekty.
Co rozwija? Zmysł wzroku, koncentrację i umiejętność obserwacji.

  1. Tor przeszkód z poduszek

Nie tylko dłonie i oczy potrzebują bodźców – całe ciało dziecka również. Zbuduj tor przeszkód z poduszek, koców i kartonów. Przechodzenie, pełzanie czy skakanie po miękkich i twardych powierzchniach to świetna zabawa ruchowa.
Co rozwija? Równowagę, koordynację ruchową, świadomość ciała.

  1. Sensoryczne malowanie

Zamiast tradycyjnych farb, spróbuj malowania nietypowymi materiałami. Jogurt zabarwiony sokiem owocowym, kakao rozrobione z wodą czy kisiel – to wszystko może stać się bezpieczną „farbą”, którą dziecko będzie malowało palcami.
Co rozwija? Kreatywność, integrację sensoryczną, odwagę w eksperymentowaniu.

  1. Pudełko niespodzianek

Do pudełka włóż różne przedmioty o odmiennych fakturach – kawałek szorstkiej gąbki, miękką watę, twardy klocek, piórko. Zadaniem dziecka jest zgadywanie, co znajduje się w środku, dotykając przedmioty, bez patrzenia.
Co rozwija? Dotyk, umiejętność rozpoznawania faktur i skupienie.

  1. Ścieżka sensoryczna w domu

Na podłodze ułóż kolejno: ręcznik, folię bąbelkową, wycieraczkę, dywanik czy karton. Dziecko może przechodzić po nich boso, badając różne faktury. To prosta, a bardzo angażująca aktywność.
Co rozwija? Czucie głębokie (propriocepcję), równowagę i świadomość ciała.

Dlaczego warto?

Zabawy sensoryczne:

  • wspierają rozwój mowy i koncentracji,
  • pomagają radzić sobie z napięciem i emocjami,
  • angażują dziecko do samodzielnego eksperymentowania,
  • są tanie i dostępne – większość materiałów znajdziesz w kuchni lub pokoju.

Podsumowując, zabawy sensoryczne nie wymagają specjalistycznych pomocy – wystarczy odrobina wyobraźni i codzienne przedmioty. Dzięki nim dziecko nie tylko świetnie się bawi, ale też rozwija wszystkie zmysły i zdobywa nowe umiejętności. A wspólne tworzenie takich aktywności to także doskonała okazja do spędzania wartościowego czasu w rodzinnej atmosferze.

Źródło: https://mojprzedszkolak.pl/artykul/zabawy-sensoryczne-z-wykorzystaniem-prostych-materialow-domowych


Emocje dziecka, czyli dlaczego Gucio się złości?

W pogoni za rozwojem intelektualnym naszych dzieci, często zapominamy o tym, jak ważne jest dbanie o sferę ich życia uczuciowego. Umiejętność rozpoznawania emocji, nazywania ich i wyrażania w społecznie akceptowany sposób, ma nieprzecenioną wartość – stanowi podstawę prawidłowego emocjonalnego rozwoju człowieka. Od tego, czy mały człowiek będzie potrafił radzić sobie z całą gamą emocji, zależeć będzie w przyszłości jego poczucie wartości, zaufanie do siebie, zdolność nawiązywania relacji z innymi ludźmi oraz rozumienie ich.

Praktycznie od momentu narodzin dziecko przejawia podstawowe emocje, takie jak: radość, strach, wstręt, niepokój. Sfera emocjonalna człowieka rozwija się przez całe życie. Wraz z rozwojem układu nerwowego i funkcji poznawczych, dziecko doświadcza coraz większej ilości różnorodnych oraz bardziej złożonych emocji. Pełen rozwój sfery emocjonalnej wymaga jednak czasu. Dorośli muszą więc wiedzieć, czego w aspekcie emocjonalności można od dziecka oczekiwać na danym etapie rozwoju, a na co jeszcze należy poczekać.

Zawsze należy pamiętać, że wszystkie uczucia są ważne, niezależnie od wieku osoby, której one dotyczą.
Przeżycia emocjonalne małego dziecka są krótkotrwałe, niestałe i podatne na nagłe zmiany nastroju. Dziecko wskutek niepełnej dojrzałości układu nerwowego i niedostatecznie wykształconych procesów hamowania, jest bardzo pobudliwe. Zarówno emocje przykre, jak i przyjemne, wywoływane są niekiedy przez bardzo słabe emocje i mają zwykle gwałtowny przebieg. Małe dziecko uzewnętrznia radość, gniew, czy strach w śmiechu i płaczu, w żywych gestach i mimice twarzy, w okrzykach i ruchach całego ciała, a także w słowach, którym nadaje zależnie od przeżywanego uczucia odpowiednią intonację. Cieszy się ono z całego serca, ale także z błahego powodu wpada w gwałtowną rozpacz czy złość.

Rodzice za każdym razem, gdy małe dziecko dostaje ataku złości z bliżej nieokreślonego powodu lub błahostki, zastanawiają się, dlaczego tak się dzieje? Maluch nie zachowuje się tak po to, aby zrobić dorosłym na złość lub celowo wyprowadzić ich z równowagi. Na ogół złości się, ponieważ nie radzi sobie z trudnymi dla siebie emocjami.

Po co dzieciom złość?
Złość to uczenie się granic

Już u dwulatków zaczyna pojawiać się silna potrzeba samodzielności. Dziecko chce robić bez pomocy wszystko, co go dotyczy. Pragnie samo podejmować decyzje i przeciwstawiać się zakazom i nakazom. Testuje otaczającą go rzeczywistość. Zaczyna zauważać, że może mieć wpływ na decyzje dorosłych, dlatego tak ważne jest ustalenie z dzieckiem granic. Dają one poczucie bezpieczeństwa rodzicom, którzy zyskują kontrolę w relacji rodzic – dziecko oraz dzieciom, które mogą liczyć na troskę i ochronę ze strony dorosłych.

Złość to informacja

W późniejszym wieku złość u dziecka można traktować jako próbę nawiązania kontaktu z rodzicem, przekazania mu informacji o swoim stanie emocjonalnym, o tym co mu przeszkadza, z czym sobie nie radzi, jakie ma potrzeby. Czasami złość jest informacją o tym, że wydarzyło się coś, co dziecko bardzo poruszyło/zabolało i było dla niego znaczące. W tym przypadku złość można potraktować jako sprzymierzeńca dorosłych. Nie można jednak zapomnieć, że jest to tylko bodziec, mający sprowokować rodziców do dalszych działań, przede wszystkim do rozmowy z dzieckiem i wyjaśnienia sytuacji.

Złość to rozładowanie napięcia

Ataki złości u dziecka mogą pojawiać się w sytuacji rozdrażnienia, przeciążenia, nadmiaru bodźców. Wtedy nawet drobiazg może spowodować wybuch emocji (podobnie zresztą zdarza się u dorosłych). Złość nie jest niczym złym, dopóki poprzez jej wyrażanie dziecko nie krzywdzi siebie ani innych. Dlatego ważne jest, aby dziecko znało akceptowalne sposoby wyrażania złości, a zadaniem rodziców jest (czasami wielokrotne) pokazywanie i przypominanie tych sposobów dziecku.

Panuje pogląd, że dzieciństwo jest beztroskie, a dzieci mają wszystko zapewnione i powinny być z zasady szczęśliwe. Jednak dla dzieci świat nieustannie się zmienia, a one ani tych zmian nie rozumieją, ani nie mają na nie wpływu. Do tego, co chwilę mają jakieś zakazy, są pouczane, mówi się im, że robią coś nie tak. Na dodatek często nie traktuje się ich poważnie i po prostu nie słucha się, co mówią.

Jak towarzyszyć dziecku „w emocjach”?
Zauważ uczucia dziecka, dzięki temu wyrażasz swoją akceptację dla nich: „Widzę, że jesteś zły”.
Nazwij to, co dzieje się z dzieckiem: „Wydaje mi, że krzyczysz, bo jesteś wściekła”.
Spróbuj nazwać uczucia dziecka, odnosząc je do konkretnej sytuacji – pomożesz mu zrozumieć, co jest ich przyczyną, dając mu jednocześnie możliwość innego zinterpretowania sytuacji: „Myślę, że zezłościłaś się, bo nie pozwoliłam Ci grać na telefonie”.
Dawaj przykład. Pamiętaj, że dziecko uczy się ekspresji emocji poprzez obserwację innych, a szczególnie swoich rodziców – jeśli ty krzyczysz, złoszcząc się, twoje dziecko też będzie to robić.
Dziecko ma prawo odczuwać i wyrażać wszystkie emocje.

Dla rodziców i nauczycieli pomocna w nauce nazywania emocji i panowania nad nimi może okazać się seria historyjek dla dzieci pod tytułem „Uczucia Gucia”, której autorką jest Aurelie Chien Chow Chine. W każdej książeczce opisała jedno uczucie (złość, strach, smutek, zazdrość, nuda, wstyd…). Na końcu każdej historyjki znajdują się bardzo proste ćwiczenia, które pomogą dziecku wyciszyć się i zapanować nad emocjami.

Zabawa Gucia – „Jak przegonić złość?”

Wyobraź sobie, że twoja złość to ogromna czarna chmura pełna błyskawic. Kiedy czujesz, że przychodzi do ciebie taka chmura – spróbuj przegonić ją oddechem.

Wciągnij powietrze nosem, nadmij brzuch i opuszczaj powoli wzdłuż ciała ręce z zaciśniętymi pięściami.
Wstrzymaj oddech. Kilka razy podnoś i opuszczaj ręce, jakbyś pompował tę złość, żeby ją wcisnąć w chmurę.
Mocno wydmuchaj powietrze ustami, otwórz dłonie.
Zrób jeszcze trzy takie wydechy, żeby przegonić ostatnie małe błyskawice.
Pomyśl, że przegoniłeś ogromną chmurę ze swojej głowy!
A teraz zaproś do swojej głowy śliczne słoneczko.

Dzieci często nie rozumieją emocji, których doświadczają. Nie potrafią ich nazwać oraz znaleźć ich źródła. Nie wiedzą także, w jaki sposób radzić sobie z takimi stanami, jak złość, wstyd czy lęk. Potrzebują dorosłego, który pomoże im zdefiniować i zrozumieć, co czują i co się z nimi dzieje. Pragną osoby, która stanie się ich towarzyszem w powrocie do równowagi. Wraz z dorastaniem i dojrzewaniem zyskują jednak niezależność i modyfikują swój system wartości. Nie zawsze dla dziecka najważniejsze pozostanie to, czego uczyła go mama czy tata. Zadaniem rodziców jest jednak zapewnienie dziecku podstaw do bezpiecznego poruszania się w świecie pełnym innych ludzi. Zadaniem nauczycieli zaś jest wspieranie zarówno dzieci, jak i ich rodziców swoją wiedzą i doświadczeniem.

Autor: Dorota Majcher – pedagog specjalny, terapeuta pedagogiczny

Pedagogika Specjalna – portal dla nauczycieli

Źródło: https://pedagogika-specjalna.edu.pl/wiadomosci/emocje-zlosc-u-dziecka-czyli-dlaczego-gucio-sie-zlosci/


Dlaczego nie powinniśmy spełniać wszystkich zachcianek naszych dzieci?

Drodzy Rodzice,

Każdego dnia staracie się dawać swoim dzieciom to, co najlepsze – miłość, opiekę, bezpieczeństwo. Jednak w tej pięknej trosce łatwo popełnić błąd, który może niepostrzeżenie zaszkodzić rozwojowi Waszego przedszkolaka. Tym błędem jest spełnianie wszystkich pragnień dziecka od razu, bez nauki cierpliwości i wyczekiwania.

Dlaczego samokontrola jest tak ważna?

Samokontrola to umiejętność panowania nad emocjami i impulsami. Dla dziecka oznacza to np. Zdolność poczekania na swoją kolej, odłożenia przyjemności w czasie czy radzenia sobie z frustracją. To także pierwszy krok do budowania odporności psychicznej, cierpliwości i wewnętrznej równowagi – cech, które w przyszłości pomogą im osiągać cele i odnosić sukcesy.

Jak wspierać rozwój samokontroli u przedszkolaka?

Dzieci w wieku przedszkolnym naturalnie chcą wszystkiego „na już”. Gdy czegoś im odmówimy lub każemy poczekać, często reagują gniewem lub płaczem. To normalne! Właśnie w takich momentach warto pokazywać dziecku, że odraczanie przyjemności jest czymś dobrym i potrzebnym.

Proste, codzienne sytuacje uczą samokontroli:

  • „Obejrzysz bajkę, gdy posprzątasz zabawki”.
  • „Dostaniesz ciasteczko po obiedzie”.
  • „Możesz dostać dwa cukierki, jeśli poczekasz do powrotu do domu, albo jednego – ale już teraz”.

Tego rodzaju zasady pomagają dzieciom zrozumieć, że nie zawsze wszystko dostajemy od razu – a czekanie i wysiłek często przynoszą większą nagrodę.

Czym grozi spełnianie wszystkich zachcianek?

Dziecko, które zawsze dostaje to, czego chce, uczy się, że nie musi czekać, starać się ani rezygnować z niczego. W przyszłości może mieć trudności z radzeniem sobie z niepowodzeniami, frustracją czy brakiem natychmiastowej nagrody za wysiłek. Może też szybciej tracić zainteresowanie działaniami, które wymagają cierpliwości i wytrwałości.

Jean-Jacques Rousseau już dawno temu zauważył:
„Czy znacie najpewniejszy sposób na unieszczęśliwienie dziecka? Przyzwyczajajcie je do tego, że wszystko dostaje!”

Wychowujmy dzieci z myślą o ich przyszłości

Pamiętajmy – nie chodzi o to, by dzieciom odmawiać wszystkiego, ale o to, by nauczyć je czekania, doceniania wysiłku i radości z osiągnięcia celu. Każda chwila, kiedy przedszkolak uczy się cierpliwości, jest inwestycją w jego szczęśliwe, spełnione życie.

Opracowanie: mgr Monika Osojca

Źródło: https://pp12.pl/dlaczego-nie-powinnismy-spelniac-wszystkich-zachcianek-naszych-dzieci/


Sposób na niejadka!

„Jest wiele sposobów zachęcania dziecka do próbowania nowych smaków. Wszystkie wymagają cierpliwości, ale warto zaangażować do oswajania nowości dziecko i całą rodzinę. Prawda jest taka, że im wcześniej się zacznie to robić, tym mniej produktów będzie dla dziecka nieznaną nowością. Nie jest tajemnicą, że dzieci znające smak ryb i warzyw, podawanych przy rozszerzaniu diety kilkumiesięcznego dziecka, nie mają wielkiego problemu z ich jedzeniem w późniejszym czasie. Kiedy jednak postanawiamy rozszerzać dietę dziecka w wieku przedszkolnym, warto pamiętać, że ma ono już ukształtowane pewne nawyki smakowe, które w zasadzie trzeba będzie powoli budować od nowa. Nie zmieni się ich z dnia na dzień i na to też warto się przygotować (…)”.

Oswajaj!

Poznawanie nowych smaków, jedzenie warzyw, to dla wielu dzieci ogromnie stresujące zajęcie. Uwierzcie, że brokuł leżący na talerzu dziecka, może być dla niego źródłem lęku, szczególnie na początku poznawania smaków. Dla malucha, to zupełnie obcy produkt, nie wie, jak smakuje, czy jest kwaśny, gorzki, czy słodki. Nie wie też, czy musi zjeść cały ten kawałek i co się stanie jeśli okaże się, że to “zielone drzewko” na moim talerzyku jest okropne. Drugi etap lęku związanego z jedzeniem pojawia się w okresie rozwojowej neofobii żywieniowej (czyli ok. 2 roku życia). Wtedy dzieci często rezygnują z wielu (nawet znanych dotychczas smaków) i ograniczają swój jadłospis jedynie do kilku pewniaków. Jednak nie musi tak pozostać! Dlatego właśnie świetnym sposobem na to, by zachęcić dzieci do jedzenia (szczególnie warzyw, które są najczęstszą przyczyną zmartwień rodziców) jest oswajanie i poznawanie. Najlepiej z dala od stołu i posiłków. Oswajać, to znaczy po prostu pokazywać, że jedzenie może być fajne, śmieszne, ciekawe, może sprawiać przyjemność i nie trzeba się go bać.

W tym celu najlepiej sprawdzają się wszelkie zabawy związane z gotowaniem i jedzeniem – czytanie książek o tej tematyce, zabawa pluszowymi warzywami, wspólne sadzenie roślinek, wycieczki do sklepu czy wreszcie wspólne gotowanie. Możliwości jest mnóstwo i tak naprawdę w niemal każdą aktywność dziecka można mimochodem wpleść przyjemne słówko na temat jedzenia warzyw (maluch bawi się pluszowym misiem? To idealna okazja, by opowiedzieć, co misie jedzą na obiad. Idziecie na spacer? Zahaczcie o lokalny warzywniak i wybierzcie 3 czerwone owoce. Budujecie coś z klocków? A dlaczego by nie sklep?). Okazuje się, że już nawet patrzenie na obrazek przedstawiający nieznaną czy nielubianą dotąd potrawę, może mieć pozytywny wpływ na jej poziom akceptacji u dziecka

Nieustannie podawaj!

By dziecko mogło poznać i polubić nowe potrawy, musi przede wszystkim mieć do nich nieustanny dostęp. Często zbyt szybko rezygnujemy z proponowania dziecku nielubianego (czy raczej jeszcze niezaakceptowanego) przez nie dania i ograniczamy coraz bardziej nasz repertuar smaków. Tymczasem fakt, że dziecko nie zjadło marchewki czy chleba za 1, 2 czy nawet 10 razem nie oznacza, że nie zje go za 40. Nieustanne proponowanie, to ważna sprawa. Dzieje się tak z kilku przyczyn. Po pierwsze nasze dzieci zmieniają się strasznie szybko. Zmieniają się ich smaki, upodobania kulinarne, umiejętności radzenia sobie z danym pokarmem. Brokuł dla jednego dziecka mógł być za dużym wyzwaniem w wieku 9 miesięcy, ale już w wieku 14 może stać się ulubionym warzywem. Po drugie maluchy po prostu przyzwyczajają się do wyglądu i smaku nowego dania. Zgodnie z badaniami dziecko potrzebuje średnio 10 prób, by zaakceptować nieznany smak. Ogromnie ważne jest tu słowo średnio. Oznacza to bowiem, że jedno dziecko polubi nowe warzywo po 3 próbach, a inne dopiero po 14 czy 20.

Podawaj w lubianym towarzystwie!

Skoro już wiemy, że nielubiane produkty należy dzieciom nieustannie proponować, warto dowiedzieć się, jak to robić w praktyce. Naukowcy odkryli bardzo ciekawą i prostą zależność – ilość zjedzonej nielubianej potrawy jest zależna od tego, czy podamy ją z lubianym, uwielbianym czy nieakceptowanym produktem. A Ty jak podajesz niechciane brokuły? Obok ukochanego mielonego czy raczej średnio smacznego gulaszu? Okazuje się, że jest to naprawdę ważne!

Wszystko zależy od efektu, który chcesz uzyskać. Jeśli Twoim marzeniem jest, by dziecko zjadło nieco więcej niż dwa kęsy sałatki, podaj ją jako dodatek do średnio lubianego głównego dania. Jeżeli połączysz ją z ukochanym burgerem czy makaronem z sosem pomidorowym, są ogromne szanse, że maluch nie zje jej prawie wcale. Dlaczego? Bo zacznie posiłek od uwielbianej potrawy, nasyci się nią i wtedy dopiero zauważy, że była jeszcze jakaś sałatka. A miejsca w żołądku już na nią nie starczy… Musisz uczynić z warzyw gwiazdę wieczoru! Do niezbyt lubianych głównych dań podaj niezwykle atrakcyjne warzywa. Wtedy maluch spojrzy na nie łaskawszym wzrokiem. A jeszcze lepiej – podaj warzywa w formie przystawki, zanim jeszcze zaserwujesz obiad czy kolację. Głód, to najlepsza przyprawa i sprawia, że nawet największe niejadki skuszą się czasem na coś surowego i zielonego.Jeżeli natomiast Twoim celem jest zachęcenie dziecka do poznania nowego, kompletnie nieznanego produktu, zaserwuj go koniecznie w towarzystwie lubianej potrawy. Zadziała efekt aureoli. Twoja pociecha z radością zje cały posiłek i zachowa też pozytywne wspomnienia związane z nieznanym dotąd produktem. Kilka takich prób i brokuły czy szpinak mogą stać się dodatkiem równie uwielbianym, co makaron z serem.

Nie naciskaj!

Nikt nie lubi być zmuszany do czegoś, na co nie ma ochoty. Nasze dzieci zaś są mistrzami w robieniu wszystkiego na przekór. Dlatego nie ma nic gorszego w kwestii żywienia naszych dzieci niż presja, naciski i zachęcanie. Nie dość, że nie sprawi to, że nasze dzieci będą jadły więcej, to może nawet prowadzić do jeszcze większych ograniczeń żywieniowych. Efektem presji jest zazwyczaj niechęć do jedzenia danego produktu i ta niechęć pozostaje często z nami przez wiele lat. 

Jedno z badań pokazało wyraźnie, że im mocniejsze naciski na jedzenie ze strony rodziców, tym mniej warzyw i owoców lądowało w brzuszkach dzieci. Więcej natomiast było niezdrowych przekąsek.

 Co ciekawe, o przymuszaniu (czy nawet intensywnym zachęcaniu) do jedzenia konkretnych potraw, pamiętamy bardzo długo i jako dorośli również nie mamy ochoty ich próbować.

W jednym z eksperymentów badacze postanowili zmierzyć, jak bardzo presja zmniejsza apetyt dzieci. Maluchy, których nie zachęcano do jedzenia zjadły znacznie większą porcję zupy i wypowiadały na jej temat mniej negatywnych komentarzy. Natomiast im częściej dzieci były namawiane na zjedzenie “jeszcze jednej łyżeczki” w domu, tym silniejszą niechęcią reagowały na namowy naukowców na zjedzenie zupy. Oznacza to, że dzieci uczą się, że bezpieczniej zbudować mur oporu przed jedzeniem, niż zostać zmuszonym do zjedzenia czegoś, na co nie mają ochoty.

Klucz do zmiany:

Najważniejsza zmiana, jaka musi nastąpić, by Twoje dziecko zaczęło jeść więcej lub coś bardziej zdrowego, musi zajść w Tobie. Chodzi o zmianę sposobu myślenia. Spróbuj przez jakiś czas skupić się nie na tym, by moje dziecko zjadło więcej warzyw czy czegokolwiek innego, a na tym, by zaczęło ich próbować.

Zrób wszystko, by Twoje dziecko polubiło te produkty – to, jak rosną, powstają, jaki mają kolor, zapach, wygląd, śmieszną nazwę, zanim jeszcze będą je jeść. Zachęcaj do próbowania nowych smaków (w mikroskopijnych ilościach). Dzięki temu Twoje dziecko zbuduje pewność siebie i w przyszłości samo chętniej zacznie jeść nielubiane produkty. Bo tylko 1 na 4 niejadków w dorosłości również ma tak wybiórcze smaki jak w dzieciństwie. Dzieje się tak nie dlatego, że rodzice zmuszali ich do dojedzenia sałatki do końca, ale dlatego, że byli cierpliwi i spokojni.

źródło:

www.szpinakrobibleee.pl

https://blizejprzedszkola.pl/sposoby-na-niejadka,2,8429.html#opis 

———————————————————————————————————————————————————————————————-

Jak wspierać rozwój motoryki małej u dziecka?

Kiedy za oknem szaro, pochmurno i deszczowo, a aura w niczym nie zachęca do wyjścia na zewnątrz, zastanawiamy się, w jaki sposób uatrakcyjnić dzieciom czas spędzony w domu. A to nie lada wyzwanie – dzieci w wieku przedszkolnym szybko się nudzą, czują potrzebę ciągłego bycia w ruchu i miewają naprawdę zaskakujące pomysły. Zamiast włączać maraton bajek warto postawić na bardziej kreatywne zajęcie, które dodatkowo będzie wspierać rozwój motoryki małej u dziecka.

Jak wspierać rozwój motoryki małej u przedszkolaka? To pytanie zadaje sobie pewnie wielu rodziców. Czasem kupujemy różne zabawki, które w nazwie mają słowo „edukacyjne”, ale nie zastanawiamy się nad tym, czego ta edukacja dotyczy i czy na pewno jest dostosowana do wieku dziecka. Motoryka mała to przede wszystkim sprawność ruchowa dłoni, ale tak to już jest, że umiejętności często są naczyniami połączonymi i rozwijając motorykę małą, często rozwijamy również koordynację oko–ręka, poczucie sprawczości, precyzję ruchów i koncentrację, a także rozumienie relacji przyczynowo-skutkowych.

Motoryka rozwija się u dziecka latami. Jest to proces skomplikowany i ma wiele etapów. Każde dziecko może zdobywać kolejne umiejętności ruchowe w swoim tempie, jednak istnieją pewne ramy czasowe, które pozwalają stwierdzić, czy motoryka dziecka rozwija się w prawidłowym tempie. To ważne, bo coraz większa sprawność umożliwia dziecku poznawanie świata i doświadczanie wielu różnych bodźców, od których zależy także rozwój intelektualny i emocjonalny dziecka. W całym tym skomplikowanym procesie, jakim jest rozwój, dużą rolę odgrywa integracja sensoryczna. Jeśli kształtuje się prawidłowo, stymuluje rozwój zarówno motoryczny, jak i intelektualny małego człowieka.

Nie od dziś wiadomo, że w przypadku małych dzieci najlepiej jest łączyć zabawę z nauką i rozwojem. U dzieci w wieku przedszkolnym zadbać należy o wielowymiarową stymulację jego rozwoju. Posłużyć mogą temu kreatywne zabawy wymyślane przez opiekunów w warunkach domowych, jak również oryginalne gry i zabawy dostępne obecnie na rynku. Rodzice maluchów powinni też zaopatrzyć się w materiały plastyczne, choćby te najbardziej podstawowe. Poniżej przykładowa lista zakupów.

Lista zakupów:

  • kredki (ołówkowe, świecowe, pastele),
  • mazaki, flamastry, zakreślacze,
  • farbki (plakatowe, akwarele, do malowania tkanin, ciała), pędzle,
  • plastelina, ciastolina,
  • wycinanki,
  • blok rysunkowy, techniczny, z kolorowymi kartkami,
  • kolorowanki,
  • nożyczki dla małych dzieci,
  • klej,
  • naklejki z ulubionymi postaciami z bajek.

Oczywiście powyższe produkty nie są gwarancją udanej zabawy – do tego potrzebny jest też dobry pomysł na dzieło sztuki, które można podsunąć małemu artyście. Wówczas z pewnością powstaną piękne dzieła, które maluch chętnie będzie tworzył. Rysowanie, malowanie i brudzenie się farbami, kredkami czy pisakami będzie dla malucha świetną zabawą, a przy okazji pobudzi jego wyobraźnię, kreatywność i będzie doskonałą okazją do ćwiczenia precyzji i sprawności rączek. Tutaj świetnie sprawdzą się również wszelkiego rodzaju klocki i układanki. Budowanie wieży, torów dla wyścigówek czy układanie puzzli z ulubioną postacią z bajki z pewnością zainteresują małego odkrywcę. Dobrym pomysłem jest też lepienie figurek z masy solnej, w których przygotowanie można zaangażować także dziecko. 

Ćwiczenia stymulujące motorykę małą:

  • nawlekanie koralików,
  • lepienie z ciastoliny lub plasteliny,
  • kolorowanki dla dzieci,
  • kalkowanie obrazków,
  • stemplowanie i kolorowanie,
  • przelewanie płynów z naczynia do naczynia,
  • segregowanie wymieszanych drobnych przedmiotów (guzików, koralików itp.).

Celem takich ćwiczeń na małą motorykę jest poprawa kontroli nad napięciem mięśni w obrębie rąk i dłoni. Ćwiczenia te polegają na używaniu odpowiedniej siły, rozluźnianiu mięśni i napinaniu ich, kontrolowaniu mięśni od barku aż po końce palców oraz na nauce wykonywania płynnych i precyzyjnych ruchów zarówno całą ręką, jak i tylko palcami dłoni.

Źródło: https://mojprzedszkolak.pl/artykul/jak-wspierac-rozwoj-motoryki-malej-u-dziecka


Jak radzić sobie z emocjami?

Często dzieci w wieku przedszkolnym miewają napady agresji. Można takie zachowanie malucha tłumaczyć buntem, który jest normalnym etapem rozwoju albo wziąć towarzyszące dziecku emocje pod lupę i się nim przyjrzeć, zastanowić się, jakie jest ich podłoże. My zdecydowanie rekomendujemy tę drugą opcję. W jaki sposób zacząć pracę na emocjami?

Nazwij emocje

To jeden z podstawowych ruchów, ponieważ, żeby za­­cząć działać trzeba ­dowiedzieć się, co czuje nasze dziecko. Nie zawsze jednak jest w stanie nam powiedzieć, więc dobrą praktyką jest pomoc w nazewnictwie uczuć. Podczas rozmowy z maluchem dopytuj, np. „smutno Ci było, kiedy wyjeżdżaliśmy od babci, prawda?”, „przestraszyłeś się psa sąsiada, co?” czy „rozgniewał Cię kolega, tak?”. Przedszkolakowi łatwiej będzie zrozumieć swoje emocje, jeśli zostaną one nazwane. Nie zadawaj jednak zbyt trudnych i rozbudowanych pytań, dlatego że może to przytłoczyć malucha.

Nawiązuj do własnych przeżyć

Jest to dobry sposób, żeby zdobywać zaufanie dziecka, ponieważ troskliwe „wiem, co czujesz” nie zawsze jest wystarczające. Opowiedz maluchowi o sytuacjach, które miały miejsce w przeszłości oraz o uczuciach, które Ci wtedy towarzyszyły. Twoja opowieść pomoże dziecku zrozumieć, że to, co aktualnie przeżywa, jest całkowicie normalne i każdy kiedyś tego doświadczył. Poza tym świadomość, że mama czy tata dali radę w podobnej sytuacji dodaje przedszkolakowi otuchy.

Nie generuj strachu 

Często, gdy rodzice nie mogą zapanować nad zachowaniem dziecka, szczególnie w miejscach publicznych sięgają po strach jako narzędzie mające na celu uspokojenie go. Padają niemiłe wyrażenie np. „jeśli nie przestaniesz płakać, pan przyjdzie i Cię zabierze”. W wielu przypadkach osiągany jest jednak odwrotny efekt. Pamiętajmy więc, żeby zapanować najpierw nad swoimi emocjami, a później dopiero starać się opanować postawę dziecka. Tym bardziej że przykre słowa kierowane do malucha pobudzają negatywne emocje i lęk.

Wycisz dziecko

Na zachowanie przedszkolaka wpływa wiele bodźców, które przekładają się na uczucia, a te często gromadzą się przez cały dzień i w końcu uchodzą. Stąd bierze się histeria, łzy czy gniew. Warto więc zadbać o aktywność, która pomoże dziecku wyładować emocje. Może być to rodzinna wycieczka rowerowa, długi spacer czy wizyta na basenie. Unikajmy nadmiernego grania na komputerze, spędzania czasu z telefonem w ręce czy oglądania telewizji.

Zadbaj o równość

Świadomość, że rodzice są obok i pomogą stawić czoła każdej sytuacji, daje na­­prawdę dużo. Ważne jest jednak to, żeby dziecko było tego świadome. Traktuj je na równym sobie poziomie, nie patrz na nie z góry. Dzieci rozumieją więcej, niż nam się wydaje i chcą być traktowane na równi z dorosłymi, jak pełnowartościowi ludzie, a nie jak maluchy, które mają tylko nakazy i zakazy. Możemy zapewnić Cię, że podejście do pociechy po partnersku przełoży się pozytywnie na Wasze relacje.

Po prostu kochaj 

Przytulenie potrafi być lekiem na całe zło, ale tylko w sytuacji, gdy dziecko sobie tego życzy. Nie naruszaj granic malucha i poczekaj, aż samo wpadnie w Twoje ramiona. Oczywiście warto wykonać pierwszy krok i zachęcić do bliskości, ponieważ daje ona poczucie bezpieczeństwa i miłości.

Źródło: https://mojprzedszkolak.pl/artykul/jak-radzic-sobie-z-emocjami-1